Zasady męskiej pielęgnacji po trzydziestce – wersja minimalistyczna
Mężczyzna po trzydziestce zwykle prezentuje się bardzo korzystnie – już nie chłopiec, jeszcze nie emeryt. Jednak aby zachować ten stan rzeczy, warto pamiętać, że młodość nie jest wieczna, a dbanie o wygląd nie jest oznaką zniewieściałości. I od razu uspokajamy – w łazience nie musi się pojawić obłędna ilość kremów, balsamów, maseczek i tego wszystkiego, co jest niezbędne kobietą. Trzeba podejść do sprawy po męsku – konkretnie i funkcjonalnie.
Prysznic to nie pielęgnacja
Przeciętny mężczyzna o mentalności przysłowiowego drwala wychodzi z założenia, że jak weźmie prysznic, to znaczy, że dba o swój wygląd. Niestety to nie takie proste. Prysznic to zaledwie dbanie o higienę, nie ma nic wspólnego z wyglądem. Nawet po kąpieli można wyglądać na zmęczonego życiem.
Pielęgnacja wymaga czegoś więcej niż „szampon do wszystkiego”. Na szczęście męska kosmetyczka nie musi objętością przypominać damskiej. Wystarczy kilka produktów, które działaj i pasują do stylu życia.
Minimalizm, ale z głową
Statystyczny mężczyzna po trzydziestce ma całkiem sporo na głowie. Praca, dom, dzieci, kredyty, plany weekendowe, nadgodziny i nagłe sytuacje potrafią dać w kość. W napiętym planie dnia na pewno nie znajdzie czasu na dziesięcioetapową rutynę pielęgnacyjną. Ale spokojnie – nie ma takiej potrzeby. Natomiast na pewno warto mieć pod ręką kilka żelaznych kosmetyków:
– Żel do mycia twarzy – mydło się nie sprawdza na dłuższą metę, chociaż panowie chętnie po nie sięgają.
– Nawilżający krem do twarzy – nie oszukujmy się, nikt nie jest odporny na zmarszczki.
– Antyperspirant męski – skuteczny, o neutralnym zapachu, gwarantujący świeżość na cały dzień.
Antyperspirant męski – twój cichy sprzymierzeniec
Dlaczego akurat antyperspirant męski, a nie dezodorant? Bo to on ogranicza wydzielanie potu, a co za tym idzie – niweluje brzydki zapach. To kosmetyk, którego nie widać, ale bardzo czuć, kiedy go zabraknie. Szczególnie latem, w stresujących sytuacjach, albo po prostu w pracy, gdzie trzeba zachować nienaganną prezencję.
Na nic eleganckie ubranie, drogi zegarek i modne buty, jeśli pod pachami wykwintną mokre plamy. Antyperspirant męski to naprawdę must-have.
Balsam po goleniu – bo skóra twarzy zasługuje na więcej
Po trzydziestce skóra nie regeneruje się już tak szybko, jak kiedyś. Goląc się w pośpiechu, łatwo doprowadzić do podrażnień, suchości albo wiecznie czerwonej szyi. Ani to ładne, ani przyjemne. Dlatego warto mieć dobry balsam po goleniu, najlepiej bezzapachowy lub o delikatnym zapachu, żeby nie mieszał się z perfumami i antyperspirantem męskim.
Jeśli zaś chodzi o perfumy, to umówmy się – mniej znaczy lepiej. Facet, który wylewa na siebie pół butelki perfum, żeby pachnieć jak samiec alfa, jest zaledwie karykaturą mężczyzny. Mężczyzna po trzydziestce powinien postawić na jakość – dobre perfumy są jak wisienka na torcie, a ich subtelny zapach powinien być wyczuwalny jedynie z bliska. No i trzeba pamiętać, że perfumy nie mają być zamiennikiem antyperspirantu.
Najtrudniejsze w tym wszystkim nie jest kupienie kosmetyków. Z tym sobie poradzisz. Trudniej jest wyrobić nawyk regularnego stosowania ich. Ale kiedy już produkty staną na półce w łazience, dzień po dniu będziesz zmieniać swoje przyzwyczajenia. Nawet jeśli na początku zdarzy ci się zapomnieć – nie szkodzi. Z czasem zobaczysz, że użycie zestawu kosmetyków zajmuje mniej niż pięć minut. Różnica w wyglądzie będzie natomiast ogromna. Naprawdę warto.
